Nie ma nic lepszego niż ekscytacja związana z otwarciem nowego pudełka z figurkami. Niedawno postanowiłem zanurzyć się w Marvel Crisis Protocol, zaintrygowany skalą figurek i z niecierpliwością oczekując na zaprojektowanie własnego terenu w technologii druku 3D. Jako ktoś, kto lubi tworzyć niepowtarzalne lokacje do gier, nie mogłem się doczekać, aż w końcu zobaczę figurki na żywo i zabiorę się do pracy.
Dzień, w którym dotarł mój zestaw Marvel Crisis Protocol, był jak poranek Bożego Narodzenia. Rozerwałem opakowanie, gotowy obejrzeć te pięknie wyrzeźbione figurki. Wyobraziłem sobie, jak rozkładam je na stole i rzucam się prosto w wir akcji, a bohaterowie i złoczyńcy ścierają się w epickich bitwach na specjalnie zaprojektowanym polu bitwy.
Jednak mój entuzjazm szybko opadł.
Kiedy zajrzałem do pudełka, serce mi trochę zamarło. Wszystkie figurki były na wypraskach. Dla większości hobbystów to żadna niespodzianka – to część procesu, proces składania, malowania i tchnięcia życia w postacie. Ale dla mnie, osoby przyzwyczajonej do sprzedaży i pracy z gotowymi, jednoczęściowymi figurkami, było to lekkie rozczarowanie. Wyobrażałem sobie bardziej natychmiastową satysfakcję: otwieram pudełko, wyciągam w pełni uformowane figurki i od razu rzucam się w wir zabawy.
Musiałem się na chwilę zatrzymać i przypomnieć sobie, że to jest gra bitewna w miniatury. W tym rzemiośle chodzi zarówno o budowanie modeli, jak i o samą grę. W końcu niektórzy z najbardziej zagorzałych twórców tego hobby uwielbiają właśnie ten aspekt – czas spędzony z klejem, obcinaczkami i pędzlami. A ja stałem przed tym samym wyzwaniem, koniecznym krokiem, zanim mogłem stworzyć własny teren i zobaczyć tych bohaterów w akcji.
Co ja sobie myślałem? Powinienem był się domyślić! Większość zestawów w tym hobby wymaga wyprasek, montażu i odrobiny cierpliwości. Jak to mówią, liczy się podróż, a nie tylko cel.
Mimo to nie mogłem się oprzeć wrażeniu lekkiego onieśmielenia. Choć uwielbiam projektowanie, składanie figurek nie było tym, co planowałem robić. Ale może, tylko może, ten proces okaże się satysfakcjonujący, nawet dla kogoś takiego jak ja, kto wolałby pominąć montaż i od razu skupić się na części kreatywnej.
